23 stycznia 2015

Za grzechy ojców naszych



Po całych latach świetlnych nieobecności na blogu, postanowiłam jednak tu wrócić i co jakiś czas wstawić post z fragmentem któregoś ze stworzonych przeze mnie tekstów. Jeżeli lubisz opowieści w lekko horrorowych klimatach, zapraszam do przeczytania mojego opowiadania. Jest to zamknięta całość.


Za grzechy ojców naszych


Po rozgrzanym letnim Słońcem asfalcie biegały roześmiane dzieci. Mijający je brunet również był w świetnym nastroju - właśnie tego dnia zrozumiał, że naprawdę kocha Cornelię. Nie wydarzyło się co prawda nic nadzwyczajnego, a jego uczucia nie zostały wystawione na wielką próbę. Ten prosty fakt zagnieździł się po prostu w jego umyśle w momencie, kiedy zobaczył jej uśmiech, jak wiele razy wcześniej. Jednak teraz wreszcie pojął, że nie wyobraża sobie dalszego życia bez niej i tego uśmiechu, który sprawiał, że w końcu był szczęśliwy.

Pogrążony w rozmyślaniach, mijał ludzi, nie zwracając na nich uwagi. Nie dostrzegł nawet nadciągających powoli nad miasto ciężkich chmur. Do rzeczywistości przywrócił go dopiero głośny pisk przepełniony rozpaczą.

Stara, brudna kobieta wyłoniła się jakby znikąd. Jej świdrujący wzrok przeszył Quentina na wylot, zatrzymując na moment bicie jego serca. Wpatrywała się w niego jak w dawno niewidzianego znajomego. – Samuel! To ty! – wrzasnęła ze złością, wskazując na niego palcem. – Ty ją zabiłeś! Ty sprowadziłeś na nas zagładę! Splamiłeś nas krwią na wieki...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...